Studnia głębinowa – nasza droga do własnej wody na działce

2023-08-05

Jakie są opcje?

U nas wybór był w zasadzie oczywisty – wiercimy studnię. Ale jakie są inne możliwości?

  • Podłączenie do sieci wodociągowej – najwygodniejsze… jeśli rura biegnie tuż obok. U nas przyłącze było daleko, a mieszkańcy podpięci do sieci narzekali na problemy z ciśnieniem i przerwy w dostawie.

  • Dogadanie się z sąsiadem – moim zdaniem najgorszy pomysł. Wspólne ustalenia, uzależnienie od czyjejś infrastruktury i potencjalne konflikty – to proszenie się o kłopoty, szczególnie przy czymś tak kluczowym jak dostęp do wody.

Od czego zacząć?

Pierwszy krok: znaleźć wykonawcę. Przekopaliśmy internet i skontaktowaliśmy się z czterema firmami. Oferty były… skrajnie różne. Mieliśmy:

  • jedną podejrzanie tanią (ponad dwa razy tańszą niż kolejna),

  • jedną zbyt drogą, bez uzasadnienia ceny,

  • i dwie rozsądne.

Wybraliśmy firmę  Gejzer-Odwierty, głównie ze względu na konkretność i podejście. Pan Paweł zaproponował spotkanie na działce – i to już był duży plus.

Spotkanie z wykonawcą – same konkrety

Pan Paweł nie tylko zapytał, gdzie planujemy studnię – sam wskazał przykładowe głębokości z innych realizacji w okolicy. Trafił bardzo blisko rzeczywistego wyniku (czego nie można powiedzieć o pozostałych firmach, które podawały dane „na czuja”).

Dowiedzieliśmy się m.in.:

  • z czego składać się będzie studnia,

  • jaką pompę głębinową warto zastosować,

  • dlaczego hydrofor przy samej studni to zły pomysł – bo albo drogi i odporny na warunki zewnętrzne, albo tani i nietrwały.

Po spotkaniu dostaliśmy mail z wyceną, zakresem prac i terminem. Jedyna firma, która wszystko jasno wytłumaczyła: szerokość rury, konieczność obsypki ze żwiru, wzmocnione odcinki na większej głębokości itp.

Udało nam się nawet nieco obniżyć cenę, dzięki czemu całość wyszła 500 zł taniej, a to zawsze coś.

Dzień wiercenia – krok po kroku

Woda do wiercenia

Żeby wywiercić studnię… potrzeba wody. Firma przywiozła mauzery i zorganizowała dostawę od lokalnego OSP – łącznie 6 m³ wody, z możliwością dowozu większej ilości.

Żwir

Rura studzienna miała być obsypana drobniutkim płukanym żwirem, co poprawia przepływ wody do wnętrza studni.

Wiertło i sprzęt

Studnia miała być wąska, ale głęboka – więc nie kopana, a wiercona. Na działce pojawiły się:

  • wiertnica z wielkim wiertłem (składanym z segmentów),

  • koparka,

  • motopompa do przepłukania,

  • rury, pompa głębinowa, osprzęt.

Samo wiercenie

Nie widziałem początku prac – dojechałem, gdy wiertnica już pracowała. Woda tłoczona do otworu stabilizowała ściany i wypłukiwała urobek. Gdy trafiono na wodę, zaczęło się wyciąganie wiertła – segment po segmencie.

Układanie rur i końcowe prace

  • Pierwszy odcinek – pełna rura.

  • Potem cztery segmenty z filtrem.

  • Reszta – znów rury pełne, wszystko średnicy 125 mm.

Po ułożeniu rur, studnię obsypano żwirem i zmierzono poziom wody – zarówno w spoczynku, jak i przy poborze. Pompa została zawieszona odpowiednio głęboko, by zawsze była zanurzona.

Rura została zabezpieczona czarną obudową, a na górze założony został dekiel z uszczelką i przepustem na kabel zasilający.

Co dalej?

Po zakończeniu odwiertu Pan Paweł zalecił płukanie studni – cyklicznie: 45 minut pracy, 15 minut przerwy. Ponieważ nie mieliśmy jeszcze prądu, wypożyczyliśmy agregat prądotwórczy i spędziliśmy kilka dni na działce, pompując wodę.

Zabraliśmy też trochę wody do domu. Przeprowadziliśmy „test kuchenny” – gotowanie i obserwacja osadu. Woda wyglądała dobrze. Nawet ją wypiliśmy – bez skutków ubocznych 😉 (choć oficjalne badania w sanepidzie oczywiście jeszcze przed nami).

Co robić i jak żyć?

  1. Zastanów się, czy chcesz studnię – jeśli nie masz sieci lub boisz się problemów z wodociągiem, to rozsądny wybór.
  2. Zbierz oferty – najlepiej kilka, nie sugeruj się tylko ceną.
  3. Porozmawiaj z wykonawcami, najlepiej na działce.
  4. Ustal termin, dograj szczegóły.
  5. Zorganizuj wodę do wiercenia – np. z OSP lub od sąsiadów.
  6. Dokładnie przepłucz studnię.
  7. Używaj jej regularnie – dłuższe przestoje mogą zaszkodzić jakości wody.

Na koniec

Mamy wodę! Jeszcze nie w domu, bo… domu jeszcze nie ma 😊 Ale studnia już czeka – sprawdzona, własna i niezależna. I właśnie o to nam chodziło.

Wojciech

Młody mąż i ojciec, który w wolnych chwilach własnymi rękami stara się budować dom. Z wykształcenia inżynier, a z zawodu elektryk i wykończeniowiec.

Leave a Comment